Lilypie Second Birthday tickers
adopt your own virtual pet!
RSS
piątek, 23 listopada 2012
Dziecko dopiero usnęło
Dziecko dopiero usnęło. Późno... Mąż ma dziś wychodne - bro z kumplami, więc siedzę sobie teraz sama. Mam nieodpartą chęć położenia się już do wyra, ale walczę z nią jak mogę :). Specjalny lekarz dzieciowy miał dziś wolny termin dopiero na 19 więc przełożyliśmy wizytę na poniedziałek. Rozważam jeszcze wizytę weekendową na dyżurze, ale zobaczymy jak się mały będzie czuł. Wszystko przed nami - wspaniały weekend. Coś czuję, że jutro sama z dzieciem na zakupy pojadę ;). Zasłużył sobie mąż na relaksik, dawno na piwie nie był.

Dobrej nocy życzę!
21:46, aureola1
Link Komentarze (4) »
I tyle!
Depresyjny nastrój mnie dopadł. Choć za oknem piękne słońce. Powinnam wziąć się w garść, ubrać dziecko i iść na dwór, ale nie to mi w głowie. Mam podpuchnięte oczy (nocka słabo przespana), pryszcze wylazły mi jak jakiejś nastolatce, włosy w nieładzie. Nie czuję się zbyt atrakcyjnie. Wlazłabym najchętniej pod kołdrę z kubkiem gorącego kakao. I tyle!
11:06, aureola1
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 listopada 2012
Zaniepokojona
Jestem coraz bardziej zaniepokojona zdrowiem mojej pociechy. Dziecko charczy tak, jakby pomiędzy noskiem a gardłem miało mega gluta. Nos czysty, kaszlu brak, osłuchowo ok, a następne kuracje przepisane przez lekarza nic nie pomogły. Dziecko w nocy spać nie może i nawet w dzień oddycha jak astmatyk. Musimy znowu odwiedzić lekarza bo ja powoli szaleję. Alergia, refluks, migdał? Dziecko jest pogodne i skore do zabawy, zachowuje się jakby nic mu nie było. Od miesiąca jednak coś mu jest. Martwię się...

Byliśmy dziś odwiedzić żłobek. Rozmawiałam z szefową, pooglądałam warunki, pozadawałam parę pytań. Mały w tym czasie siedział w basenie z piłkami - był wniebowzięty! Zapisałam go. Zarezerwowałam miejsce. Dziecko w każdej chwili może iść pod opiekę miłych blond pań. Tylko czy mama jest na to gotowa? Na razie raczej nie...

W mojej pracy już nie ma mojego stanowiska, nie wiem co mnie czeka poza stresem. Boję się tych wszystkich nieuniknionych zmian...
11:53, aureola1
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 listopada 2012
Sąsiedzi nie do zniesienia
Walczymy cały czas z charczącym glutem w gardle, ale dziecko już chociaż śpi w nocy.

W sobotę mieliśmy wątpliwą przyjemność słuchania stuków, grzmotów, śmiechów, wrzasków i umców sąsiadów z góry. Impreza, nie pierwsza z resztą. Pierwszy raz natomiast zdecydowałam się pójść i poprosić o cichsze zachowanie. Sąsiadka ładnie się uśmiechnęła i przeprosiła. 10 minut było ciszej, potem już tylko gorzej. Obudzili mi dziecko (płacz!). Wkurw bezgraniczny! Nie jestem z tych co policję od razu wzywają albo uprzykrzają sąsiadom życie smarując klamki gównem, to jednak była już przesada i byłam prawie gotowa zrobić wyjątek. Zdaję sobie doskonale sprawę, że w naszym pięknym kraju zły i niedobry, jest ten co uwagę zwraca a nie ten co przeszkadza (przykład - złośliwie będziemy jeszcze głośniej - co nam ta k.... uwagę będzie zwracać!). Sama nie wiem już jak reagować na takie zachowanie. Jeśli jeszcze raz sytuacja się powtórzy nie powinnam chyba mieć skrupułów i zadzwonić na policję, w końcu mam małe dziecko!


12:46, aureola1
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 listopada 2012
Mamy w domu choróbsko
Mamy w domu choróbsko. Dziecko troszkę cierpi, ale jest dzielne. Najtrudniejsza jest chyba walka o zaaplikowanie lekarstw do noska oraz próba inhalowania. Silny już ten mój syn, ciężko go utrzymać jak nie ma ochoty na współpracę.

Nienawidzę jak choroba nas dopada, nie dość, że taśmowo wszyscy cierpią to ten najmłodszy najbardziej się męczy. Fakt faktem małego dobiła szczepionka. Lekarz nie powinna go zaszczepiać tylko zaczekać aż katar minie. Tak się jednak nie stało i dzięki temu mamy wszystko na raz - gorączkę poszczepienną i fatalną infekcje górnych dróg oddechowych. Mały oddychać nie może w związku z czym i spanie mu nie wychodzi. Jestem zła na swoją bezsilność...

Ania jest w szpitalu. Małemu Arturkowi zanadto się śpieszy na nasz świat. Jutro jadę ją odwiedzić.
08:04, aureola1
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 listopada 2012
Bondowe reklamy
Jakiś ten mój Bond jest przystojny! Skyfall zaliczony na ocenę pozytywną. W niedzielę z mężem byliśmy w kinie. Wada współczesnego kina komercyjnego - bite PÓŁ GODZINY faken reklam! To już nawet nie lekka przesada.
Dlatego uwielbiam kameralne kina studyjne wyświetlające niekomercyjne produkcje. Tam jest klimat, tam jest moc :)
15:27, aureola1
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 listopada 2012
Żłobkowy dylemat
Nieuchronnie zbliża się czas, kiedy będę musiała zostawić synka w żłobku. Targają mną sprzeczne uczucia, z jednej strony bardzo się boję - w końcu to obcy ludzie, czy dobrze zaopiekują się moim malcem; z drugiej strony natomiast wiem, że tego nie unikniemy i malec prędzej czy później będzie musiał cały dzień spędzić z innymi dziećmi i opiekunami niebędącymi mamą... Smutno mi i ciężko jak tylko o tym pomyślę. Ehhh....

W grę wchodzą tylko prywatne z placówki z uwagi na to, że państwowych brak! Nieźle sobie liczą prywaciarze, 400-500zł wpisowa (trzeba parę miesięcy wcześniej już miejsce zaklepać), dzienna opieka z jedzeniem waha się w granicach 1000-1100zł. Jak dla mnie to strasznie dużo :]. No cóż, wrócę do pracy tylko po to, żeby zarobić na żłobek, pieluchy i bilet miesięczny. Straszne to polskie realia...

11:28, aureola1
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 listopada 2012
Ruch za który płacić trzeba
Nie jestem człowiekiem ślepo podążającym za nowymi trendami; nie obserwuję co jest najbardziej modne w tym sezonie a tym bardziej nie mam preszera żeby coś koniecznie mieć czy wypróbować. Na fitnessosiłkę chciałam iść żeby sobie poskakać do muzyki, a że akurat zumba się trafiła to moje szczęście, bo łączyła skakanie i muzykę. Wiem, że to teraz modna sprawa ta cała zumba i tutaj zaskoczenie - jestem zachwycona tym modnym zumbowym kręceniem tyłkiem :). Koleżanka zostawiła mnie samą, ale zupełnie mnie to nie zraziło i wczoraj wieczorem ruszyłam się z domu w kierunku fitnessosiłki. Chociaż sam klub jest nieco obskórny efekt był super. Jestem zadowolona, spociłam się, rozruszałam - NAJS! Jestem nowicjuszką jeśli chodzi o uczestnictwo w takich zajęciach - może inne są równie fajne?

Nie mam zakwasów - oznacza to jedno - opiekowanie się dzieckiem jest fantastycznym sposobem utrzymania kondycji w dostatecznym stanie. Sama jestem zaskoczona - myślałam, że będę dziś cierpieć zakwasowe katusze, a tu taka niespodzianka. Dziękuję Ci synku, że utrzymujesz matkę w jako-takiej formie.

Ogolenie nóg przyda mi się na dłużej - jutro basen z małżonkiem zaplanowaliśmy (babcia zamówiona; marudna była, ale dała się zamówić). Zaczynamy życie w ruchu za który płacić trzeba. No cóż - niektórzy potrzebują takiej finansowej motywacji żeby się ruszyć.
10:40, aureola1
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 listopada 2012
W oczekiwaniu na sok
Z rana pomaszerowaliśmy do przychodni. Mój synek był gwiazdą poczekalni, do wszystkich zagadywał, starsze dzieci od razu go obskoczyły podając mu różne zabawki. Był wniebowzięty! Pani doktor stwierdziła, że dziecko nadaje się na szczepienie, więc nie ominęła nas odrobinka bólu. W drodze powrotnej do domu tak piździło, że w autobus wsiadłam bez wahania. Co za aura...

Zakupiłam sokowirówkę. Właśnie kurier mi ją dostarczył. Nakazałam mężowi zakupienie marchwi i jabłuszek w ilości odpowiedniej do wywirowania soku. Nie mogę się doczekać szklaneczki świeżego soku!

16:45, aureola1
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 listopada 2012
Urodzinowy dzień powszedni
No i nastał ten dzień. Deszczowy. Zaliczyliśmy poranny spacer z również dzieciatą sąsiadką, znajomą od stu lat (akurat tak się złożyło, że jesteśmy teraz sąsiadkami). Posłuchałam sobie o jej problemach, że dzidziusia maleńkiego musi oddać do żłobka bo w pracy już jej stanowisko zlikwidowali a poza tym umowa jej się zaraz kończy; że nie ma czasu dla siebie i ogólnie jej pioruńsko smutno. I co zrobiłam? Wspomniałam o moich fitnessosiłkowych planach z zapytaniem, czy nie miałaby ochoty do mnie dołączyć. Ma ochotę! W piątek idziemy we dwie poskakać. Ona chce zrzucić pociążowy brzuch, a ja wypocić frustracje kury domowej. O moich urodzinach koleżanka nie pamiętała, ale co tam, idm.

Jutro z rana z dzieckiem do lekarza idziemy. Katar ma lekki, niech lekarz go osłucha. Jak będzie możliwość to od razu go zaszczepimy. Mąż ze nami idzie, bo ja się zastrzyków boję i to chyba stokrotnie bardziej jeśli chodzi o moje dziecko.

Wczoraj roczek skończyła Kasia, córeczka Ani i Wojtka. Sto lat Kasieńko!
15:45, aureola1
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 30